Makaroniki - esencja Paryża

wtorek, 18 lutego 2014



Makaroniki, już sama nazwa brzmi uroczo... Są to delikatne, rozpływające się w ustach migdałowe ciasteczka, wypełnione przepysznym kremem. Dla mnie to esencja Francji, a przede wszystkim Paryża, będącego dla niektórych miastem zakochanych, dla mnie zaś miastem makaroników. Każdą swą podróż do stolicy Francji muszę zwieńczyć choć jednym — o smaku solonego karmelu; cudownie chrupkim z zewnątrz, lekko ciągutkowym wewnątrz i wypełnionym przepysznym kremem, słodkim i słonym jednocześnie. Klasyczne makaroniki można zjeść w cukierniach Ladurée. Mimo, iż ich cena jest niemała, to warte są wszystkich oszczędności. Makaroniki zdobyły ogromną popularność w popkulturze po pojawieniu się filmu Marie Antoinnete w reżyserii Sofii Coppoli. Same ciastka oryginalnie wywodzą się z Włoch. Przywiezione zostały na francuski dwór przez Katarzynę Medycejską, by później się stać jednymi z najsłynniejszych ciastek świata. Przez wiele lat nosiłem się z zamiarem sprawdzenia swoich możliwości we własnoręcznym ich wykonaniu. Przeczytałem mnóstwo informacji na ich temat, jednak ich domniemana kapryśność mnie ciągle odstręczała. Kilka dni temu zakupiłem specjalną silikonową matę, która upraszcza proces produkcji ciasteczek. Zmotywowało mnie to w końcu do podjęcia ryzyka i muszę powiedzieć, że opłacało się. Spróbujcie i Wy! :)


Makaroniki przyrządziłem na trzy sposoby: z solonym karmelem, z masą pistacjową oraz z kremem pâtisserie z dodatkiem hibiskusa. Sam przepis na makaronikowe ciasto pochodzi ze strony whatsforlunchhoney.net, wydawał się odpowiednio prosty. Zaś cenne rady, z których skorzystałem można znaleźć na Kucharni. Będziemy potrzebować również teflonowej bądź silikonowej maty do pieczenia (ewentualnie papier). Na macie należy narysować równej wielkości okręgi o średnicy wynoszącej około 4 cm. Można również zakupić specjalną matę do pieczenia makaroników z już zaznaczonymi okręgami. No to do dzieła! :)

Składniki na muszelki makaronikowe:
(Z przepisu wychodzi około 50 makaroników.)
  • 120 g sezonowanych białek (białka pozostawić na 24-48h na blacie kuchennym bez przykrycia)
  • 220 g cukru pudru
  • 80 g drobnego cukru do wypieków
  • 120 g obranych ze skórki migdałów (lub od razu mielonych)
  • 12 g kakao oraz zielony i czerwony barwnik spożywczy w proszku lub paście

Białka należy ubić na sztywno, a następnie dalej ubijając dodawać cukier (kryształ). Powinniśmy uzyskać gładką i lśniącą pianę. Obrane migdały wkładamy do malaksera z cukrem pudrem, aż do uzyskania mąki. Następnie przesiewamy, gdyż każde większe kawałki migdałów utrudnią nam pracę. Można również kupić już mielone migdały i tylko połączyć je z cukrem pudrem. Pianę z białek łączymy z migdałowym proszkiem, mieszając wszystko razem bardzo powoli i tylko w jedną stronę, tak, aby piana nie opadła. Gotową masę dzielimy na trzy porcje. Do jednej dodajemy kakao, do drugiej odrobinę barwnika czerwonego, a do trzeciej zielonego. Dokładnie mieszamy, aż do całkowitego rozprowadzenia barwnika/kakao. Kolejne masy umieszczamy w szprycy lub rękawie cukierniczym z okrągłą tylką i rozprowadzamy równomiernie po każdym okręgu. Następnie matę należy odłożyć na około godzinę, aż z wierzchu zrobi się skorupka. Ciasta powinno nam wystarczyć na dwa razy, dlatego część, którą odstawiamy, przykrywamy folią spożywczą, aby nie wyschła. Po odczekaniu, wstawiamy do nagrzanego na 180 stopni piekarnika na 10 minut. Po wystudzeniu ściągnąć połówki z maty i odłożyć. Przygotować kolejne masy.

Masa pistacjowa:
  • 200 g niesolonych pistacji
  • 100 g białej czekolady
  • 100 ml kremówki

Pistacje zetrzeć w młynku lub w malakserze. Kremówkę zagotować, a następnie zdjąć z gazu. Dodać posiekaną czekoladę, rozpuścić. Dosypać następnie pistacje. Wystudzić, a następnie włożyć do lodówki celem zagęszczenia. Gdy masa osiągnie już odpowiednią konsystencję umożliwiającą rozsmarowanie położyć na jednej połówce zielonego makaroniku i przykryć drugą. Kremu w stosunku do ciasta powinno być 1:1.


Hibiskusowy krem pâtisserie:
  • 2 żółtka
  • 200 ml mleka 3,2%
  • 20 g mąki pszennej
  • 20 g skrobi ziemniaczanej
  • 100 g cukru
  • 2 łyżki kwiatów hibiskusa

Mleko zagotować. Hibiskus zetrzeć na proszek w młynku do kawy, przesiać i wrzucić do mleka. Jajka utrzeć z cukrem na puszystą masę, a następnie dalej miksując dodać mąkę i skrobię. Mleko zdjąć z gazu, dodać masę jajeczną, ciągle mieszając rozprowadzić dokładnie w mleku. Postawić na mały ogień i gotować przez około minutę do zgęstnienia. Przełożyć do salaterki i przykryć folią, by nie zrobił się kożuch. Po wystudzeniu przekładać różowe makaroniki.



Solony karmel:
  • 1 szklana cukru (200 g)
  • 100 ml wody
  • 100 ml kremówki 30%
  • pół łyżeczki soli morskiej

Cukier wsypać do rondelka i wymieszać z wodą. Gotować na małym ogniu, aż do skarmelizowania się cukru i uzyskania gęstego, bursztynowego płynu (10-15min). Do tego czasu nie mieszać, tylko przechylać rondelkiem w razie pozostania cukru na ściankach. Zdjąć z palnika i wlać powoli kremówkę, ciągle mieszając. (Uwaga! Reakcja będzie bardzo gwałtowna!). Jeżeli powstaną nam grudki, wstawić na palnik i pogotować do ich rozpuszczenia. Po otrzymaniu gęstej, gładkiej masy dodać kryształków soli. Wystudzić, aż do uzyskania bardzo gęstego toffi. Gdy konsystencja będzie sprzyjać rozsmarowywaniu, poprzekładać brązowe makaroniki.



Gotowe ciasteczka, nie nadają się od razu do jedzenia. Najlepiej wstawić je do lodówki, w szczelnym pojemniku na jeden dzień i poczekać aż wewnątrz zmiękną i staną się ciągnące, a z wierzchu będą nadal chrupiące. Mimo że przygotowywanie zajmuje duuużo czasu, to warto! Są pyszne! Smacznego! :)

Zainteresował Ciebie ten wpis? Zobacz również:

28 komentarze

  1. łał! ależ Ci wyszły perfekcyjne! Ja robiłam tylko raz, bez formy, i męczyłam się potwornie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to słyszeć, starałem się ;)
      Dlatego polecam wypróbować silikonową matę z wypustkami na makaroniki, jest idealna.

      Usuń
  2. śliczne makaroniki :) mam nadzieję, że kiedyś wyjdą mi choć w połowie tak ładne jak Twoje :)
    pozdrawiam i czekam na kolejne fajne pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne,a te karmeLOVE to już wogóle mega:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że Ci się spodobały :)

      Usuń
  4. Nigdy nie próbowałam sama zrobić makaroników, ale twój wpis zdecydowanie mnie do tego zachęcił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy, bo okazuje się, że nie są wcale takie trudne jakby się mogło wydawać! Czekam na Twoje efekty :)

      Usuń
  5. Makaroników jeszcze nie robiłam, swietne Ci wyszły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gorąco polecam przygotować! :) Dziękuję :)

      Usuń
  6. Trochę mnie te kolory odstraszają, ale w wersji bezbarwnikowej - bardzo chętnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w makaronikach kolory to niemal podstawa. Zawsze można też użyć naturalnych barwników. Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Makaroniki to wyzwanie. Poradziłeś sobie z nimi doskonale. Genialnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałem, jednak okazało się, że nie taki diabeł straszny :D Ale dziękuję bardzo za miłe słowa :)

      Usuń
  8. ale to musi być pyszne! nie widziałam czegoś takiego, a to co mnie najbardziej zaintrygowało to ten słony karmel. Na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, solony karmel to jest najwspanialsza rzecz pod słońcem. Wypróbuj koniecznie ;)

      Usuń
  9. Piękne! Podziwiam i zazdroszczę, bo mi nie wyszły jeszcze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To próbuj dalej, w końcu muszą się udać :)

      Usuń
  10. Bardzo apetyczne wersje makaroników, szczególnie kuszą mnie te z solonym karmelem. Musiały być pyszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, tak; te z solonym karmelem są doskonałe, nie można się od nich oderwać :D
      Dziękuję :)

      Usuń
  11. Bardzo piękne i takie intensywne w kolorach. Sama ich nie robię bo jakoś w domu nikt za nimi nie przepada, ale doceniam kunszt i pracę włożoną w przygotowanie perfekcyjnych makaroników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do perfekcji jeszcze wiele im brakuje, ale bardzo dziękuję za tak miłe słowa :)

      Usuń
  12. Pyszne ,przepadam za nimi ,falbanka jak się patrzy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja :D A falbanka jeszcze do dopracowania, ale dziękuję pięknie ;)

      Usuń