Lussebullar - szafranowe bułeczki Świętej Łucji

piątek, 12 grudnia 2014

W sobotę 13 grudnia obchodzimy Dzień Świętej Łucji - święto światła hucznie celebrowane w Szwecji na pamiątkę Św. Łucji z Syrakuz. Z tej okazji wypieka się pyszne szafranowe bułeczki z ciasta drożdzowego. Lussebullar, znane również pod nazwami lussekatter lub saffransbullar. to tradycyjny wypiek świąteczny. Tradycyjnie przybierają one kształt litery S i są ozdabiane w dwóch miejscach rodzynkami lub innymi suszonymi owocami, symbolizującymi oczy Św. Łucji, o których za chwilę. Bułeczki są pyszne w dniu pieczenia, ale równie dobrze smakują na drugi dzień ze szklanką mleka, gorącej czekolady lub gløggu (grzanego wina z korzennymi przyprawami).

Trochę historii... Łucja była męczennicą kościoła katolickiego. Odmawiając zamążpójścia, jej niedoszły mąż zemścił się na niej i poinformował władze, że jest chrześcijanką (za czasów cesarza Doklecjana chrześcijanie byli prześladowani). Łucję następnie torturowano, by odrzuciła wiarę, ta jednak odmówiła, za co ją skazano na zamknięcie w domu publicznym. Chcąc uniknąć okrutnego losu, męczennica wydłubała swoje piękne oczy, aby się oszpecić. Koniec końców została ścięta w wieku 23 lat w 304 roku.

Sam kult Św. Łucji wywodzi się z Sycylii i przybył do Szwecji z Niemiec, gdzie zdobył olbrzymią popularność, co wydawać się może paradoksalne w tym protestanckim kraju. Nie mniej jednak jest to dla Szwedów jeden z ważniejszych dni w roku. W całym kraju odbywają się wtedy procesje dziewczynek ubranych w białe szaty i niosących ze sobą światło oraz piecze się te niezwykłe bułeczki. Tradycja rozświetlania nocy podczas dnia Św. Łucji wzięła się z faktu, że przed zmianą kalendarza juliańskiego na gregoriański, 13 grudnia wypadał w okolicy przesilenia zimowego, kiedy to noc jest najdłuższa w roku, a samo imię Łucja wywodzi się z łacińskiego słowa lux, oznaczającego światło.

Dzień Świętej Łucji był również popularny onegdaj w kościele katolickim. Rozpoczynał on przygotowywania do Świąt, zaś w polskich wierzeniach ludowych był on dniem przepędzania czarownic oraz rozpoczynania wróżb, dotyczących pogody na cały rok. Trochę się już rozpisałem, więc czas najwyższy na przepis! :)


Składniki (na 12 bułeczek):
  • 90 g masła
  • 325 ml mleka
  • 25 g świeżych drożdży lub 10g suszonych
  • 0,5 g nitek szafranu (można w zamian użyć 1 łyżeczki kurkumy)
  • 4 łyżki  cukru
  • 500 g mąki
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka kardamonu (opcjonalnie)
  • rodzynki lub żurawina do dekoracji
  • żółtko roztrzepane z 1 łyżką śmietany do posmarowania

Przygotowanie:

Masło rozpuść w mleku, pod koniec dodając roztarte w palcach nitki szafranu. Odstaw do przestudzenia. Do miski wsyp mąkę, cukier, sól i kardamon. Wymieszaj i dodaj pokruszone drożdże. Zalej ciepłym, lecz nie gorącym, mlekiem z masłem i wbij jajko. Zgnieć dokładnie ciasto (około 10 minut). Powinno być gładkie i elastyczne. Uformuj je w kulę, włóż z powrotem do miski i przykryj ściereczką. Odstaw na 2h do wyrośnięcia.

Wyrośnięte ciasto szybko wyrób, a następnie podziel na 12 równych części (80-90g każda). Każdą część uformuj w 30-40 cm wałeczek, ułóż w literę S i zawiń końce na kształt ślimaka. Bułeczki odstaw na blasze, pokrytej papierem do pieczenia, do wyrośnięcia na około 30 minut. Następnie posmaruj je jajkiem ze śmietaną, a w każdy koniec ślimaczka włóż rodzynkę lub żurawinę, wciskając ją do środka. Piecz 15-20 minut w 180ºC. Wystudź nieco i wcinaj póki ciepłe. :)











Zagraniczne słodkości Bożonarodzeniowe
*Piekąc bułeczki, wzorowałem się na przepisach na ICA.se oraz MojeWypieki.com.

Zainteresował Ciebie ten wpis? Zobacz również:

56 komentarze

  1. Jaki cudowny kolor ;) Idealne na śniadanie, albo na podwieczorek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne:)też się za nie zabiorę,ciekawa jestem efektu własnych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Na pewno wyjdą Ci znakomite ;)

      Usuń
  3. Są śliczne :) Co za kolor :) Jaki kształt :) Jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi z tego powodu miło :)

      Usuń
  4. Przede wszystkim to one maja niesamowity kolor! aż chce się je jeść! Z tym że jedna to mało!! :)
    Pozdrawiam,
    https://cukierkowegotowanie.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że jedna to za mało! Dlatego trzeba upiec ich co najmniej tuzin! :)

      Usuń
  5. jaki kolor! Mistrzowskie wykonanie! Biorę, ale bez kardamonu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kardamon, to tylko składnik opcjonalny, ja uwielbiam, więc nie mogłem się powstrzymać przed jego dodaniem ;)

      Usuń
  6. Bardzo puszyste bułeczki, szafran fantastycznie je pokolorował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, te niepozorne niteczki działają cuda! :)

      Usuń
  7. Jaki piękny kolor :) porywam jedną na skosztowanie :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale cudne :-) i jak pięknie wyglądają :-) zabieram jedną ze sobą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jasne, starczy dla wszystkich! :)

      Usuń
  9. o mamauniu jak one cudnie wyglądaj, pycha!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi się podobają! Znam je tylko z opowieści, a czytając Twój wpis i oglądając zdjęcia już wiem, że je w przyszłym roku upiekę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego dopiero w przyszłym roku? Szkoda tyle czekać! :D

      Usuń
  11. Piękny mają kolor, no i są takie zgrabnutkie, świetne!: )

    OdpowiedzUsuń
  12. Te bułeczki wyglądają cudownie! I ten kolor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, niesamowicie mi miło :)

      Usuń
  13. Popraeka. W sobote. W tym roku w sobote wypada sw Lucji bo wspomina sie ja 13 a nie 14 grudnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że 13, jakiś chochlik się mi wdarł, ale już poprawiłem. Dziękuję za czujne oko :)

      Usuń
  14. Przepiękne i ten ich intensywny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu mają rozświetlać grudniowe noce :D

      Usuń
  15. Ojej...jaki piękny maja kolor. Wyglądają bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mają wspaniały kolor, w ogóle świetne Ci wyszły te bułeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wyglądają super, a ten soczysty kolor ! Bajka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie on urzekł, nie spodziewałem się, że będzie taki słoneczny :)

      Usuń
  18. Już od dłuższego czasu się za nie zabieram... i czas w końcu je zrobić. Wyglądają pięknie !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas najwyższy, na pewno nie pożałujesz. Radość po wyjęciu z piekarnika jest ogromna! :)

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się uzyskać taki efekt! :)

      Usuń
  20. W tym roku byłam na pochodzie Św. Łucji i opchałam się lussekatter do niemożliwości. Nie należą co prawda do moich ulubionych szwedzkich wypieków, zdecydowanie wolę kanelbullar, no ale skoro już leżą na talerzu... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, zazdroszczę uczestnictwa w pochodzie, też chciałbym się kiedyś wybrać :) Co do kanelbullar, to podzielam Twoje zdanie, że biją te szafranowe na głowę, ale to chyba za sprawą cynamonu, który uwielbiam :D

      Usuń
  21. Ale piękne, takie puszyste i wyrośnięte... A do tego jeszcze ten obłędny kolor - Mistrz! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, dziękuję, dziękuję za tak miłe słowa. Czuję się zaszczycony :)

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Och, to muszę jeszcze raz do Ciebie zajrzeć, bo nie przyuważyłem wcześniej :D

      Usuń
  23. Mm, muszę kiedyś zrobić. Boska maselniczka!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób, nie pożałujesz. ;) A maselniczką też jestem zachywcony, ostatnio udało mi się ją zdobyć :D

      Usuń