Restaurant Week w Vivian: lekko, pysznie i z klasą

niedziela, 17 kwietnia 2016

Do Vivian podczas festiwalu Restaurant Week zajrzałem w sumie z czystego przypadku. Wszystkie miejscówki, które miałem wcześniej upatrzone były już niestety zarezerwowane. Z jednej strony trochę zniechęcało mnie położenie restauracji w galerii handlowej, a z drugiej pociągało mnie proste menu, które miało potencjał. Koniec końców Vivian wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie. A o tym, dlaczego, możecie przeczytać poniżej.


Świetny design, dużo przestrzeni

Wnętrze jest tym, co decyduje o przekroczeniu przeze mnie progu restauracji. A Vivian jest urządzone absolutnie w moim stylu. Barbara Połczyńska, która je zaprojektowała, idealnie wpisała się w mój gust. Miękkie i wygodne meble w stylu lounge w pastelowych barwach, świetnie komponują się z wszechobecnym drewnem. D tego piękne lampy, kafelkowane kolumny, wysmakowane i nienarzucające się dodatki oraz przede wszystkim zdjęcia Vivian Maier, przyciągające moją uwagę od samego początku. Na uwagę zasługuje również duża ilość przestrzeni, pozwalająca zachować w restauracji intymność. To, co również ogromnie przypadło mi do gustu to muzyka, podkreślająca atmosferę miejsca. Przy posiłkach towarzyszyła mi lounge'owa składanka Hotel Costes, idealnie dobrana do miejsca, jak i serwowanych potraw. 

Przystawka

Prosta przystawka w postaci zielonych szparagów z truskawkami i jajkiem w koszulce to klasyka. Ale czyż takie lekkie i przyjemne połączenia nie są najlepsze? Poprawnie wykonane jajko z wypływającym żółtkiem pod naporem widelca cudownie rozlewało się po wytęsknionych już szparagach i truskawkach. Smak podkreślało palone masło, a posiłek wieńczyła parmezanowa bułeczka, którą można było zamoczyć w rozlanym na talerzu żółtku.


Dania główne

Skuszony egzotyczną nazwą ryby wybrałem molwę przyrządzoną metodą sous-vide. Lekka, przyjemna, z cudownie odchodzącymi blaszkami ryba przypominała mi poznanego niedawno dorsza skrei. Jej łagodny smak nie był w tym daniu niczym zakłócany. Purée ze szpinaku było równie łagodne, jak sama ryba, a dodatkowy element ekscytacji stanowiła czarna soczewica, na której molwa była podana. Danie proste, smaczne, nieprzegadane i pięknie podane.


Drugim daniem głównym była kaczka przyrządzona również wspomnianą metodą gotowania w próżni. Soczysta, z chrupiącą skórką i przede wszystkim różowiąca się na talerzu, piękna! Kaczkę podano w akompaniamencie purée z fioletowej marchwi o cudownym słodkim smaku, polentą i wybornym sosem z wina madera. Kompozycja, radosna, wiosenna i niezwykle apetyczna. Jedyną uwagę mam do samej polenty, której brakowało polotu. Zdecydowanie przydałoby się jej trochę więcej masła i parmezanu. Jednak sądzę, że miała ona nie zakłócać innych smaków dania i stanowić jedynie tło do głównej bohaterki - kaczki.


Deser

Czyli mój ulubiony punkt programu. Szef kuchni - Michał Szurmak i tutaj spisał się znakomicie. Delikatna pascha podana z domowymi lodami i sosem jeżynowym z przyjemnie chrupiącymi pesteczkami. Do tego dekoracja z bezy, ziemi czekoladowej i bratków stanowiła kropkę nad „i” pięknie podanego deseru.


Słowo na zakończenie

Po wizycie w Vivian wyszedłem bardzo zadowolony. Dania były lekkie i przyjemne, a zarazem zaskakująco sycące i pyszne. Wspaniała obsługa kelnerska również zasługuje na duży plus. W Vivian spodobał mi się fakt, że stoi ona w opozycji do wszechobecnych w galerii fast foodów, prowadząc kuchnię na poziomie. Degustacja menu festiwalowego zdecydowanie zachęciła mnie, by powrócić, a więc spełniła najważniejszą swoją funkcję.

Zainteresował Ciebie ten wpis? Zobacz również:

4 komentarze

  1. jak ja dawno nie jadłam takich rarytasów...... niby Nowy Jork to stolica wszystkich kuchni świata, a ja wciąż nie mam czasu na żadne fikuśne eksperymenty ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcela, grzeszysz! Ja bym nie wytrzymał, żeby nie oblecieć wszystkich możliwych restauracji. Sądzę, że jedynym ograniczeniem byłby dla mnie nie czas, a pojemność żołądka. :D

      Usuń
  2. miejsce i dania wyglądają obłędnie :)
    właśnie sobie uświadomiłam, że dawno nie byłam w żadnej restauracji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam do odwiedzenia Vivian. To dobre miejsce na odwiedziny w restauracji po dłuższej przerwie. ;)

      Usuń