Spełnienie dziecięcych marzeń, czyli Gofrożki w Balduno

czwartek, 20 października 2016

Jako dzieciak zawsze chciałem mieć chatkę z piernika, ale taką naturalnych rozmiarów (jak w baśni o Baba Jadze), a nie jakieś mizerne mikro-wydanie, które zwykle piecze się na Święta. Mieszkałbym w niej sobie, narkotyzując się obezwładniającym zapachem przypraw korzennych i odrywałbym kawałek po kawałku lukrowane elementy wystroju. Haha, no to pojechałem! Ale kto z nas jako dziecko nie marzył o różnych czaderskich deserach? Myślę, że podobne pomysły musiały przyjść do głowy ekipie Balduno, gdy tworzyła gorożki i to zapewne się to stało po wciągnięciu solidnej krechy z cukru pudru!


Gdyby nie zdjęcie, to pewnie zapytalibyście: „gorforżek? co to za cudo?”. Tym, którzy mimo foty bazy nadal nie czają, już mówię — gofrożek to odjechane połączenie dwóch największych utrapień rodziców, zabierających swoje podatne na marketing latorośle do nadmorskich kurortów. Kojarzycie pewnie te spokojne wakacje nad polskim morzem, podczas których obok bitwy na zbudowanie muru chińskiego z parawanów o świcie wraz z pianiem koguta towarzyszy stanie w kilometrowych kolejkach na deptakach na przemian do budek z goframi i lodami? Myślę, że tak! I podczas stania w jednej lub drugiej kolejce pewnie w brodę sobie pluliście, czemu nie mogą sprzedawać tych dwóch rzeczy na raz — ileż to by było zaoszczędzonego czasu! Z tego samego założenia wyszło chyba Balduno, kreując gofra, będącego jednocześnie rożkiem do lodów. Takie 2 w 1! I, mimo że o gofrach mam raczej złe zdanie, bo niezmiennie kojarzą mi się właśnie z tymi budkami i sztucznymi sosami we wszystkich kolorach tablicy mendelejewa, to Balduno pokazało, że można stworzyć coś, co nie tylko dobrze smakuje, ale i czadersko wygląda. No i dba o nasz cenny czas oraz niezdecydowanie, bo nieustającą ochotę na gofra i loda można załatwić za jednym zamachem! Czekam, aż ten pomysł podchwyci jakiś nadmorski biznesmen!




Ale do rzeczy! Gofrożka można albo kochać, albo nienawidzić. Chociaż tego drugiego pojąć nie mogę, ale znam ludzi, którzy nie lubią waty cukrowej, więc już wszystko jest mnie w stanie zszokować. Ja z pewnością mogę zaliczać się już do pierwszej grupy (trochę pobite gary pisać to na początku recenzji), ale gofrożek zdobył moje serce! Jest niczym urzeczywistnienie mojego marzenia o idealnym deserze (chociaż na podium dalej króluje piernikowa willa!) i znajduję w nim wszystko, co powoduje, że mój trener łapie się za głowę: nabiał, gluten i o zgrozo! — cukier. Wmawiając sobie, że taki cheat-meal spowoduje, że z większą przyjemnością będę wytapiał ze swego ciała odłożony podczas konsumpcji tłuszcz, spałaszowałem gofrożka bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Jak coś to cukrowy haj zawładnął moim rozumowaniem i wtenczas napisałem tę przesłodzoną recenzję. Lecz co by nie powiedzieć — gofrożki są w pytę.



Balduno proponuje nam aż (albo tylko) 5 szalonych kombinacji: wiśniowo-czekoladowy, bananowo-czekoladowy, orzechowy, „oreowy” i owocowy. W każdym z nich znajdziemy świeże owoce, ciastka lub orzechy, bitą śmietanę, polewę owocową lub czekoladę oraz oczywiście lody (w końcu to lodziarnia). Ja wziąłem orzechowego z lodami o smaku solonego karmelu, a mój towarzysz wiśniowo-czekoladowego z lodami o smaku czarnego bzu. Każdy z nich 12,90 za sztukę, co uważam za całkiem niezłą cenę, jak za dozę przyjemności, którą oferują. Sam gofr był w porządku, miał fajną bąbelkową fakturę i był mięciutki niczym pierzasta poduszka. Lody były smaczne i fajnie mi się je wcinało z chrupiącymi orzechami. Niestety temperatura gofra i umieszczenie bitej śmietany pod lodami spowodowały, że nic z niej nie zostało i tutaj mam chyba największą uwagę, bo jako łasuch nie lubię być pozbawiany jednej z warstw słodkiej przyjemności. Ekipo z Balduno! (Jeśli mnie czytacie). Bitą śmietanę serwujemy na lodzie, a nie pod! W moim gofrożku miałem czekoladę mleczną, co mnie trochę zasłodziło, gorzka moim zdaniem lepiej by kontrastowała (oczywiście jest w innych kombinacjach i pewnie można wybrać, którą się woli). Tutka, w której smakołyk był umieszczony, o dziwo nie przeciekała, więc kolejny plus. I jeszcze, żeby nie było za słodko — malutki minusik za to, że tylko jedna gałka lodów. Ale może można dobrać więcej? Z wrażenia zapomniałem zapytać! Shame on me!

Co by nie powiedzieć czułem się miło zaskoczony i za jakieś pół roku (jak mi trener pozwoli) na gofrożka pewnie wrócę! Do tego czasu będzie mi się on pewnie śnił po nocach, ale z pewnością nie będą to koszmary, lecz prawdziwie słodkie sny!



*

Gofrożki są dostępne w:
Balduno Manufaktura
ul. Wita Stwosza 15, Wrocław
ul. Hubska 72C, Wrocław
Bulwar Dedala 11A, Wrocław

Zainteresował Ciebie ten wpis? Zobacz również:

18 komentarze

  1. O matko <3 A my wcale nie mamy tak daleko do nich! :D Oj już wiemy jaki sobie niedługo prezent zrobimy na cheat meal :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! <3 Szczególnie, że to był dla mnie pierwszy cheat-meal od miesięcy, z którego byłem zadowolony :D

      Usuń
    2. O tak, najgorszy jest cheat który nie smakował tak jak oczekiwaliśmy :/

      Usuń
    3. Och tak :( Wtedy szkoda tych wszystkich pożartych kalorii :P

      Usuń
  2. Żeby tak znów dzieckiem być,dzieckiem być... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że aby powrócić do tych czasów wystarczy wizyta w dobrej lodziarni (przynajmniej mnie to wystarcza) :D

      Usuń
  3. Już wcześniej te rożki widziałam. Ale po przeczytaniu twojej recenzji to dopiero mam ochotę na taki smakołyk! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię! Ja długo się przed nimi wzbraniałem, ale nie było warto, bo są super! <3

      Usuń
  4. Ładny blog. Serio. Zostawiam Ci linka do artykułu jak zdobywać łatwo linki do swojego bloga. Z jednej strony go pozycjonując a z drugiej budując realną widoczność. Proszę nie usuwaj go nawet jeśli moderujesz swój kanał jeśli się Tobie mój poradnik nie przyda może jakiemuś innemu blogerowi. A sporo jak Ty nad tym wpisem się napracowałem nad stworzeniem tego poradnika. Z góry dziękuję. A jak się spodoba zostaw mi komentarz.

    darmowe linki do bloga

    OdpowiedzUsuń
  5. Gofrożki brzmią i wyglądają genialnie:)
    A opis wielkiej chatki z piernika powala:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, cieszę się! Jeśli chodzi o chatkę, to myślę, że nastąpi jeszcze kontynuacja tej historii :D

      Usuń
  6. Genialne! Koniecznie muszę odwiedzic to miejsce, gdy następnym razem będę we Wro :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpadli na genialny pomysł! Szkoda, że mam do nich tak daleko :(
    Łukasz dzięki za komentarz pod wpisem o Londynie - a teraz koniecznie dodaj tam jeszcze swój przepis do linkowego party :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w Warszawie takie miejsce też można znaleźć :) Okej, już dodaję! :D

      Usuń
  8. Ojej, teraz się zastanawiam, czy to dobrze, że nie mieszkam we Wrocławiu, czy to istna katastrofa i czas się przeprowadzić... ? Bo myślę, że byłabym stałym bywalcem tego cudnego przybytku... Narkotyzowałabym się tam wszystkim :D Ale by się to odbiło na rudych kształtach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, myślę, że opcję przeprowadzki warto rozważyć ;) Wrocław to najfajniejsze miasto w Polsce (chociaż nie jestem obiektywny w tej kwestii) xD No i mamy tyle pyszności! A co do kształtów, to zawsze można do tej cukierni pobiec, żeby to się nie odbiło na naszych sylwetkach :D

      Usuń