Chleboteka - z miłości do glutenu

niedziela, 29 stycznia 2017

W niedzielę o 9 rano praktycznie nic nie jest w stanie wyciągnąć mnie z łóżka. No, chyba że w grę wchodzi świeże pieczywo prosto z pieca wypiekane przez samego Piotra Kucharskiego i Prosecco (ach jak cudownie być bloggerem!). W sumie nie wiem, co bardziej mnie zachęciło — wizja glutenowej rozpusty, czy lampka wina musującego przed południem? Ale to nieistotne! Bo do Chleboteki warto wstać nawet i z pianiem koguta (o ile tak wcześnie ją otwierają). Ups! Chyba to stwierdzenie powinienem był zostawić na koniec... Ale może jeszcze przeczytacie dalszą część, dlaczego warto?
Ostrzeżenie: ten wpis zawiera nieprzyzwoitą ilość glutenu. ;)


Jeżeli na myśl o ciepłej, chrupiącej bagietce z mięsistym miąższem masz mokre sny, to miejsce jest zdecydowanie dla Ciebie!

18 grudnia ubiegłego roku (mam ostatnio szybkie tempo w pisaniu o nowych miejscach), godzina 8 rano dzwoni budzik. Ja po imprezie, ledwo żywy, bo śniłem już o tych bagietkach rzecz jasna, staram jakoś się ogarnąć, żeby nie wsiąść do autobusu w piżamie i puchatych kapciach (mógłbym stracić na reputacji). Bez kawy bywa to nad wyraz trudne, ale myślę, że bym już nie zdążył. Okej, udało się dotrzeć. Mogę usiąść do wspólnego stołu. Bogu dzięki tam nie pieką tylko chleba, ale także robią szybko-działające iniekcje z kofeiny. Dobra, obudziłem się, mogę zacząć pisać rzetelnie.

Mąka + woda + sól + ❤ = chleb

Mówi się, że standardowy przepis na chleb zawiera w sobie mąkę, wodę i sól. W Chlebotece jednak w każdym bochenku znajdziemy jeszcze jeden magiczny składnik: jest to miłość do pieczenia, która sprawia, że ich chleb rośnie lepiej niż na drożdżach (tfu! zakwasie!). Cały zespół przepełniają pozytywne emocje, które wędrują wprost do ciasta (później zachodzi szereg nudnych reakcji chemicznych). I możecie wierzyć lub nie, ale to one (te emocje) sprawiają, że chleb rośnie (true story).

Czarnoksiężnik z krainy Glutenu

Cały koncept by właściwie nie powstał, gdyby nie fascynacja Piotra Kucharskiego glutenem, a właściwie jego najwspanialszą inkarnacją — chlebem. Po słynnej publikacji, w której zdradza swe zaklęcia, przyszedł czas na kolejny krok — laboratorium, w którym mączna alchemia staje się faktem. Właściwie nie wiem, jak Piotr to robi, ale obok jego wypieków, nie może przejść obojętnie. Znam tę prawdę nie od dziś! Za mączne czary odpowiada także Andrej Siskov, którego transmutacja mąki w wyrośnięty bochen to najpyszniejsza forma magii.

W Chlebotece chleb piecze się na trzech rodzajach mąk: pszennej, orkiszowej i żytniej. Każda z nich pochodzi z małych młynów o wieloletniej tradycji, m.in. młyna w Jordanowie Ślaskim i młyna gospodarskiego w Dąbrowicy pod Wrocławiem. Ich wybór nie był przypadkowy. Obok wypieków na zakwasie mamy także szansę spróbować mięciutkich drożdżówek, czy wybornych pasztecików podawanych, jak nakazuje tradycja, z barszczem. 

Psst... Piotr Kucharski sprzedaje chleb z okienka!

Cały koncept Chleboteki jest wspaniale przemyślany — piękne wnętrze, jednocześnie nowoczesne i przytulne, które zachęca do wstąpienia choćby na kawę oraz genialna sprzedaż z okienka dla zabieganych, to zdecydowanie hit.

Dla tych, co glutenu się jednak boją

Chleboteka jednak nie tylko pieczywem stoi. W ofercie znajdziemy również: desery z nasionami chia, świeżo wyciskane soki, koktajle, naturalne jogurty z domowymi przetworami, masło krowie i kozie, pasztet z dzika, czy lokalne sery. 

To co, chyba warto wstać i pomaszerować do Chleboteki po bochen na niedzielne śniadanie? Jak coś, to adres znajdziecie pod zdjęciami.

*

Lokalne sery, masło krowie i kozie, pasta z suszonych pomidorów, czy konfitura z aronii to tylko niektóre dodatki, bo jak wiadomo kromka chleba lubi być posmarowana czymś więcej niż nożem.

Przy wspólnym stole.

Ciepła, chrupiąca bagietka i do szczęścia człowiekowi nic więcej już nie potrzeba.

Tarte flambée z crème fraîche, czyli podpłomyki z tłustą kwaśną śmietaną.

Drożdżówki wypełnione po brzegi jabłkami.

Piotr Kucharski, który chleb na mące z niejednego młyna piekł.

Andrej Siskov — to spod jego ręki wychodzą bochny z chrupiącą skórką i puszyste drożdżówki.

Bochny chleba czekają na szczęśliwców.

Prosto z pieca!

Mój faworyt z żurawiną.

Jak będziecie mieć szczęście to Piotr Kucharski nie tylko sprzeda Wam pasztecika, ale i zostawi swój autograf.

Granole, zbożowe batoniki i lukrowane pierniczki (chyba w styczniu już nieosiągalne).

Soki, koktajle i desery z nasionami chia, bo nie samym chlebem żyje człowiek.

Rarytasów w Chlebotece nie brak.

Kruszonki nigdy nie za wiele!

Andrej w swoim żywiole.

Bo jak tu nie kochać glutenu?

Chleb można kupić także z okienka.


*

Chleboteka || ul. Ruska 64/65, Wrocław

Zainteresował Ciebie ten wpis? Zobacz również:

13 komentarze

  1. Zawsze z wielkim zainteresowaniem oglądam kulinarne poczynania Piotra Kucharskiego w Dzień Dobry T V N. Widzę, że nie spoczął na laurach. Dalej wykorzystuje swój talent i rozwija pasję :). I to się nigdy nie zmieni :).
    Łukaszu, pozdrawiam Cię z Mazowsza i życzę miłej niedzieli :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och to prawda. Piotr robi niesamowite rzeczy i ciągle się rozwija. To wspaniały człowiek z wielką wiedzą i ogromną pasją. ;) Ja również ślę pozdrowienia, trochę spóźnione, ale jak najbardziej szczere :)

      Usuń
  2. Próbuję sobie wyobrazić zapach tego miejsca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach niczym w najlepszej piekarni, jaką można sobie tylko wyobrazić ;)

      Usuń
  3. Ani nam nie mów, bo Chlebotekę mijamy średnio dwa razy w tygodniu jak wracamy z treningu xD A Ty tylko powodujesz, że będzie nam jeszcze trudniej ją omijać i gluten nas dopadnie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, dobrze, że ja tamtędy tak często nie chodzę, bo z pewnością by mnie dopadał non stop :P Ale myślę, że raz na jakiś czas warto się skusić :)

      Usuń
  4. o nie! Ależ Ci zazdroszczę tej dobroci! <3
    Tyle pyszności, tyle ciepłego świeżego i dobrego chleba w jednym miejscu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! To miejsce to spełnienie marzeń każdego chlebożercy :D

      Usuń
  5. To miejsce wygląda niezwykłe! Nie wspomnę tu już o pieczywie... koniecznie trzeba odwiedzić przy okazji! ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawie pośliniłam klawiaturę :D Czytając to wszystko zaczęłam sobie wyobrażać te smaki i, że idę tam skosztować tych pyszności! <3 Niestety zeszłam na ziemię i zauważyłam, że nadal jestem w Londynie i póki co, muszę się obejść smakiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, trudno mi się dziwić! :D Chociaż Londyn to też świetne miejsce - pełne smaków z całego świata, ale chleb tam niestety mają fatalny (przynajmniej ja go bardzo źle wspominam). :P

      Usuń