Racuchy to smak mojego dzieciństwa i obok naleśników jedyny akceptowalny obiad na słodko. 😉 Pamiętam, że gdy wracałem wygłodniały ze szkoły, moja babcia brała się do ich smażenia, a ja w ramach „pomocy” na bieżąco wyjadałem jeden po drugim, posypując je obficie cukrem pudrem i popijając mlekiem. W sumie do dzisiaj mi tak zostało, choć dla odmiany zdarzy mi się je również usmażyć, a nie tylko zjeść. 😉 Racuchy drożdżowe z babcinego przepisu są delikatne, puszyste, pachną cynamonem i nie brakuje im jabłek. Nie można im się oprzeć! Czy można wyobrazić sobie bardziej idealny obiad lub podwieczorek tą jesienną porą? 🙂
Te racuchy drożdżowe z jabłkami można zrobić na dwa sposoby: albo pokroić owoce w kostkę i dodać bezpośrednio do wyrośniętego ciasta (jak zwykle robi je moja babcia), albo pokroić w plastry, usuwając gniazda nasienne i zanurzać je w cieście bezpośrednio przed smażeniem. W tej drugie wersji wychodzą piękne okrągłe placuszki z owocowym wnętrzem, które przypominają nieco pączki.
Gotowe drożdżowe racuchy z jabłkami najlepiej smakują podane z cukrem pudrem i kwaśną śmietaną. Samo ciasto nie jest zbyt słodkie, dlatego moim zdaniem odrobina pudru jest obowiązkowa. W wersji bardziej deserowej można je podać również z bitą śmietaną. Do racuchów polecam wybrać kwaskowe i winne jabłka. Ja najbardziej lubię je z szarą renetą lub antonówką.

SKŁADNIKI
- ok. 6 średnich jabłek (polecam szarą renetę lub inne kwaśne i winne jabłka)
- 500 g mąki pszennej
- 500 ml mleka
- 4 łyżki cukru (60 g)
- 2 jajka
- 25 g świeżych drożdży
- 1 płaska łyżeczka cynamonu
- szczypta soli
- olej do smażenia
- cukier puder i kwaśna śmietana do podania
PRZYGOTOWANIE
- Przygotuj rozczyn. Mleko podgrzej, aby było letnie i rozprowadź w nim drożdże, łyżkę cukru oraz łyżkę mąki. Odstaw na 10-15 minut.
- Do miski wsyp pozostałą mąkę oraz cukier, sól, cynamon i wyrośnięty rozczyn. Wbij jajka i dokładnie wymieszaj ciasto (najłatwiej zrobić to mikserem). Ciasto przykryj ściereczką i odstaw na godzinę w ciepłe miejsce.
- W międzyczasie obierz i pokrój jabłka. Możesz pokroić je w kostkę lub na 3-5 mm plastry, usuwając gniazda nasienne, które wystarczy później obtoczyć w cieście.
- Wyrośnięte ciasto krótko wymieszaj. Dodaj jabłka pokrojone w kostkę i wymieszaj lub na bieżąco obtaczaj w nim plastry jabłek i wrzucaj wprost na patelnię.
- Na patelni rozgrzej sporą ilość oleju i smaż racuchy na małym ogniu, aż będą złote z obu stron. Odsączaj je na papierowym ręczniku z nadmiaru oleju.
- Racuchy podawaj z cukrem pudrem i kwaśną śmietaną.

34 komentarze
Mam to samo wspomnienie z dzieciństwa ,ja babcia i pyszne racuchy.
O tak, to wspaniałe wspomnienie 😀
Pora odświeżyć wspomnienia 😉
Pewnie, jesienna pora jest na to najlepsza 😉
Często robię takie placuszki, chętnie wypróbuje Twój przepis:)
Ależ proszę bardzo, mam nadzieję, że będzie smakowało 😉
Smak mojego dzieciństwa, najlepsze robi moja Babcia 🙂
Babcie chyba ogólnie robią je najlepiej 😉
… a w sumie, to w tym roku nie robiłam jeszcze takich prawdziwych, klasycznych racuchów, no, a jabłek to mam akurat pod dostatkiem 🙂
No to czas najwyższy je zrobić 😉
To również moje smaki dzieciństwa 🙂 Pyszności!
Widzę, że nas coraz więcej z takimi wspomnieniami 😀
I ja je znam z najmłodszych lat, lubię bardzo! Twoje są tak smacznie pulchniutkie 😉
Dałem im odpowiednio dużo czasu by zdążyły urosnąć 😉
Wyglądają pysznie i lekko. Czy może być coś lepszego od złocistych i chrupiących racuchów?
Chyba nie może 😀
Mmm… smak dzieciństwa <3
Słodkiego dzieciństwa warto by w takim razie dodać 😀
bardzo lubię. to smak mojego dzieciństwa, mama często robiła mi właśnie takie racuchy. mniam : )
Fajnie, że tyle z nas ma takie miłe wspomnienia 🙂
ja bez takiej listy organizacyjnej zginęłabym w świątecznym bałaganie 😉
ludzie, którzy nie lubią takich racuszków są dla mnie podejrzani. no przecież one taki pyszne i piękne!
Ja też! 😀
Rzeczywiście muszą być podejrzani, bo jak można ich nie lubić? 🙁
Takie racuchy to smak dzieciństwa 😉 Są pyszne!
Wspomnień czar 🙂
pyszności i to z jabłuszkami mniam
Pewnie, takie są najlepsze 🙂
Pamięta m jak w dzieciństwie smazyla je moja mama, a koledzy jedli po 30 na wyścigi 😉
Nie wiedziałem, że człowiek jest tyle w stanie zmieścić! 😀
Moje ulubione. Szałowe i od razu spałaszowałabym całą porcję 🙂
Jak coś to dokładki też są przewidziane ;D
ja też jestem bardzo pomocna przy racuchach – wyjadam na bieżąco w ramach testów zdatności do spożycia 😉
Hahaha, uwielbiam takie testy 😀 Zazwyczaj, zanim przejdą je pomyślnie, na talerzu już nic nie zostaje 😀
To moje najulubieńsze danie;)
Dla mnie też – ścisła czołówka 😀