W Londynie nie byłem już całe wieki (nie licząc kilku wizyt na Heathrow) i zdążyłem zapomnieć, jak bardzo uwielbiam to miasto! Mimo, że mojemu sercu najbliższe są Włochy i Hiszpania, to w Londynie czuję się jak w domu. Może to przez mój szczególny sentyment, gdyż spędziłem tutaj najfajniejszy okres mojego dzieciństwa, a może po prostu kocham ten kosmopolityczny charakter tego miasta i jego wyjątkowość na tle innych europejskich metropolii. Stolica Wielkiej Brytanii ma zdecydowanie w sobie coś magnetycznego, co powoduje, że chce się przemierzać jej zakamarki i ciągle odkrywać coś nowego. W moim przewodniku: Londyn na weekend: gdzie zjeść w Londynie? chciałem przybliżyć Wam kawałek tego miasta od strony kulinarnej. Chociaż wiem, że tutaj kilka dni wystarcza jedynie na zachłyśnięcie się tym, co ma do zaoferowania. Jednakże przed wyjazdem zrobiłem spory resarch, popytałem znajomych, którzy mieszkają tam od lat i sam również znalazłem kilka perełek, którymi chciałem się z Wami podzielić.
Londyn to dla mnie stolica świata, w której łączą się wszystkie drogi. Tak jak Rzym był onegdaj caput mundi świata starożytnego, tak współcześnie moim zdaniem stolica Zjednoczonego Królestwa zasługuje na to miano. Kosmopolityczny charakter tego miasta sprawił, że jego kulinarna strona jest mocno rozbudowana i oferuje w zasadzie wszystko to, co gastronomia na świecie ma do zaoferowania pod jednym dachem. To właśnie w Londynie jako 10-letni chłopak po raz pierwszy próbowałem prawdziwą chińszczyznę w China Town, aromatyczną kuchnię indyjską z prawdziwego zdarzenia, czy bliskowschodnią koftę z baraniną i kolendrą – jej smak pamiętam do dziś. Pita z hummusem z pobliskiego żydowskiego sklepu na Hackney towarzyszyła mi codziennie na śniadanie w czasach, gdy w Polsce jeszcze nikt o tej paście z ciecierzycy praktycznie nikt nie słyszał. Mam wrażenie, że to trochę wpłynęło na moje późniejsze ukształtowanie poglądów kulinarnych oraz fakt, że od kuchni polskiej raczej trzymałem się z daleka, będąc bardziej ciekawym smaków z dalekich stron świata. Dlatego też to miasto zostawiło we mnie swego rodzaju głód świata, który trwa do teraz.
Ten przewodnik kulinarny to tylko cząstka tego, co w Londynie można spróbować. Ale myślę, że będzie szczególnie przydatny dla tych, którzy tego miasta nie znają, a chcieliby chociaż trochę poznać jego gastronomię. Miejsc, gdzie zjeść w Londynie naprawdę warto jest całe mnóstwo. Sam mam mapę wypełnioną po brzegi polecanymi lokalami i podczas ostatniego wypadu udało mi się tylko poznać ich niewielką część, ale niektóre z nich to są naprawdę gastronomiczne perełki lub po prostu świetne miejsca, które mogę z czystym sumieniem polecić. W moim przewodniku Londyn na weekend znajdziecie trochę rekomendacji na śniadanie, obiad i kolację. Nie zabrakło również fantastycznych miejsc na kawę, czy słodkie wypieki oraz oczywiście wyjątkowych targów i food-courtów, z których to miasto słynie. Cały artykuł przeplotłem sporą ilością zdjęć z różnych londyńskich dzielnic, pokazując słynne zabytki, urokliwe uliczki i piękną architekturę tego miasta. To co, wybieracie się w tę kulinarną podróż razem ze mną? 🙂



























Gdzie zjeść w Londynie śniadanie?
Beigel Bake
Wybierając się do Londynu, pierwszym miejscem, do jakiego chciałem skierować swoje kroki było Beigel Bake. To piekarnia w nowojorskim stylu, w której można spróbować klasycznych bajgli. Założona została w 1974 roku na londyńskim East Endzie przez dwójkę braci: Amnona Cohena i Sammiego Minzley, którzy postanowili podzielić się swoim żydowskim dziedzictwem z mieszkańcami. Piekarnia otwarta jest całą dobę przez 7 dni w tygodniu i ponoć zawsze jest tu kolejka. Ale nie macie się czego bać, ponieważ obsługa idzie ekspresowo! Zdecydowanie warto tutaj spróbować najbardziej rozpoznawalnego bajgla z soloną wołowiną, słodką musztardą i piklami (salt beef beigel) za £7,90. Moim zdaniem był naprawdę pyszny i warto zajrzeć na Brick Lane tylko po to, aby go spróbować. To jedno z tych miejsc, w którym zjeść w Londynie po prostu trzeba!


*
Beigel Bake || 159 Brick Lane, Londyn
godziny otwarcia: czynne całą dobę
eggslut
Nie będę ukrywał, że do odwiedzenia lokalu eggslut przekonała mnie przede wszystkim jego nazwa. 😉 Dlatego podczas przechadzki po Portobello Road Market wiedziałem od razu, że będę tam chciał skierować swoje kroki. Eggslut to smakowita śniadaniownia, którego motywem przewodnim (jak można się domyślić) są głównie jajka – nieodłączny towarzysz porannych posiłków. Najważniejszym punktem w menu są tutaj zdecydowanie kanapki z pieczywa brioche z bogatym wnętrzem, w którym jajko gra pierwsze skrzypce. Ponadto w karcie znajdziecie brytyjski klasyk – coddled egg, czyli jajka gotowane w kąpieli wodnej w naczyniu, tosty po francusku czy hashbrowns (placki ziemniaczane). Ceny są całkiem przystępne (jak na Londyn) – kanapka z jajkiem, boczkiem i serem to wydatek rzędu £9,50. Kawę zaś dostaniecie za £2,50. Moim zdaniem eggslut to fajne miejsce na proste i smaczne śniadanie. Ich lokale znajdziecie w kilku miejscach w Londynie. Oznaczyłem je na mapie na samym dole przewodnika.





*
eggslut || 185 Portobello Road, Londyn
godziny otwarcia: pn-pt 7:00-16:00, so-nd 8:00-17:00
Farm Girl
Farm Girl to jedna z najpopularniejszych śniadaniowni w Londynie. To takie typowe aussie café culture w centrum Wielkiej Brytanii. W stolicy znajdziecie ich 3 lokale, w: Notting Hill, Paddington oraz South Kensington, przed którymi zwykle ustawia się kolejka. W menu oczywiście znajdziecie australijski klasyk, jakim jest Avo Toast (£11,50); podany tutaj z chili z Aleppo, miętą, koperkiem i opcjonalnie jajkiem w koszulce. Na uwagę zasługują moim zdaniem również Seoul Eggs (£13) – omlet z brokułem, kimchi, serem feta, kolendrą i sezamem, a także Coconut BLT (£12), czyli wegańska odpowiedź na słynną kanapkę z udawanym „boczkiem” z kokosa. W Farm Gril napijecie się również flat white’a (£3,90), matcha latte (£5,50), czy funkcjonalnych latte, np. z węglem aktywnym czy z kurkumą (£5,50). Moim zdaniem to świetne miejsce na rozpoczęcie dnia i jeśli zastanawiacie się, gdzie zjeść w Londynie śniadanie, to zdecydowanie mogę polecić odwiedziny w Farm Girl.






*
Farm Girl || 8 Exhibition Road, South Kensington, Londyn
godziny otwarcia: pn-pt 8:30-17:00, so-nd 9:00-17:00
Arthur’s Café Restaurant
Arthur’s Café Restaurant to typowa brytyjska śniadaniownia, jakich w wiele w Londynie. Niemniej jednak jeśli będziecie w dzielnicy Kensal Green i będziecie poszukiwać oryginalnego brytyjskiego śniadania w tradycyjnym wydaniu, to z pewnością mogę polecić to miejsce. For just ten quid zjecie tutaj ten wyspiarski klasyk i napoją Was kawą w przemiłej domowej atmosferze. Dlatego, jeśli myślicie, gdzie zjeść w Londynie full english breakfast, to zdecydowanie warto skierować tutaj swoje kroki!



*
Arthur’s Café Restaurant || Keslake Mansions, Station Terrace, Londyn
godziny otwarcia: pn-nd 6:00-18:00


























Gdzie wybrać się w Londynie na kawę?
Host Café
Czy kawa serwowana w kościele to profanacja, czy może świetny sposób na wykorzystanie sakralnej przestrzeni do czegoś więcej niż tylko modlitwy? Można mieć tutaj różne zdanie. Jednakże ja uważam, że to świetny pomysł na to, aby ze świątyni stworzyć prawdziwą społeczność i miejsce, które z przyjemnością odwiedzają nie tylko wierni. Host Café, gdzie sacrum łączy się z profanum, jest na to doskonałym przykładem!
Kawiarnia położona we wnętrzu kościoła St Mary Aldermary o ponad 900-letniej historii w londyńskim City to miejsce, w którym każdy może czuć się mile widziany. To wspaniała inkluzywna przestrzeń, w której można napić się kawy, spotkać ze znajomymi, pracować, a po godzinach uczestniczyć w spotkaniach anglikańskiej wspólnoty. W weekendy miejsce pełni tradycyjną funkcję kościoła, goszcząc mołdawską wspólnotę prawosławną, a za sprawą swojej misji jednoczy mieszkańców niezależnie od poglądów czy wiary. Dodatkowo dzięki prowadzeniu takiej działalności świątynia zarabia sama na siebie. Warto przeczytać o tym więcej na stronie wspólnoty. Sam zaś z niecierpliwością czekam na takie miejsca jak Host Café w Polsce.




*
Host Café || St. Mary Aldermary, Watling Street, Londyn
godziny otwarcia: pn-pt 7:30-16:00
Attendant Coffee Roasters — Fitzrovia
Skoro w Londynie można napić się kawy w kościele, to czemu również i nie w szalecie? Pewnie w niektórych budzi to również niemałe kontrowersje, ale ja uważam, że nieużywana wiktoriańska publiczna toaleta z 1890 roku to idealne miejsce na kawiarnię! Swoją siedzibę ma tutaj londyńska palarnia kawy Attendant Coffee Roasters. W 2013 roku postanowili odnowić dawny nieużytek w sercu dzielnicy Fitzrovia i stworzyć tutaj unikalną kawiarnię. Według mnie to super pomysł na kreatywne wykorzystanie przestrzeni. Stoliki z fragmentów eleganckich pisuarów wyglądają naprawdę czadersko. Niestety nie udało mi się przy nich wprawdzie usiąść, ale świetny flat white (£3,10) od Attendant Coffee Roasters też robił robotę! Polecam zajrzeć!





*
Attendant Coffee Roasters || 27A Foley Street, Londyn
godziny otwarcia: pn-nd 8:00-16:00
Tokyo Bagel
Tokyo Bagel to kolejna ciekawa kawiarnia, tym razem na South Bank, nieopodal dworca Waterloo. Cukierkowe wnętrze wypełnione kwiatami, przemiła obsługa i kreatywne menu, pełne viralowych przysmaków robi tutaj robotę. To kwintesencja tego, czym jest japońskie kawaii! W Tokyo Bagel znajdziecie smakowite wypieki, jak chociażby croissanty w formie onigiri (£4,45), słynny koreański jiggly cat pudding, aka bunny jelly (£4,95), smakowite bajgle (£7-9,50), tosty francuskie z pieczywa shokupan (£9,95), a także możecie się napić matcha latte (£4,20) i innych napojów w japońskim stylu. Jeśli kochacie takie miejsca, to zajrzyjcie koniecznie na Lower Marsh!







*
Tokyo Bagel || 101 Lower Marsh, Londyn
godziny otwarcia: pn-nd 8:00-17:00












Gdzie zjeść w Londynie obiad i kolację?
Zia Lucia
Zia Lucia to obecnie najmodniejsza pizzeria w Londynie! Jednogłośnie poleciło mi ją kilkoro przyjaciół mieszających w stolicy Wielkiej Brytanii, więc nie miałem wyjścia i musiałem wpaść na ich słynną pickę! Założona w 2016 roku przez dwójkę włoskich przyjaciół: Claudio Vescovo i Gianluca D’Angelo restauracja szybko zdobyła serca londyńczyków, a w 2025 roku zdobyła prestiżową nagrodę, lądując na 33. miejscu w rankingu najlepszych pizzerii na świecie. U Ciotki Łucji możecie zjeść w jednej z 10 lokalizacji w mieście. Jednakże ponoć ta na Fulham Broadway w Chelsea uchodzi za najlepszą.
W menu znajdziecie trochę włoskich antipasti, popularnych koktajli oraz oczywiście pizzę z długo fermentowanego ciasta. Poza klasycznym można wybrać czarne z węglem aktywnym, pełnoziarniste oraz bezglutenowe. Placki są podane na bogato. Ja zdecydowałem się na Tartufo Nell’Universo (£16) z sosem truflowym, szynką parmeńską, ndują oraz sosem cacio e peppe. Moim zdaniem sztos! Do tego solidny kieliszek Negroni Sbagliato (£14) i byłem całkowicie ukontentowany. Tanio nie jest, ale warto! Dlatego, jeśli myślicie, gdzie zjeść w Londynie dobrą pickę, to wpadnijcie koniecznie do Zia Lucia!





*
Zia Lucia || 49 Fulham Broadway, Londyn
godziny otwarcia: pn-nd 12:00–22:30
Dishroom
Dishroom to moje miejsce number one, w którym po prostu musicie zjeść w Londynie! Nie byłem wprawdzie w Bombaju, do którego ta sieć restauracji nawiązuje, ale tak właśnie wyobrażałbym sobie indyjską oazę. Tu jest tak pięknie, sympatycznie i przytulnie, że warto nawet zajrzeć do Dishroomu dla samego wnętrza. A jedzenie to moim zdaniem sztos sztosów. Lepszej indyjskiej kuchni dotąd nie próbowałem.
Jak piszą założyciele, Shamil i Kavi Thakrar, każda ich restauracja nawiązuje do irańskich restauracji, zakorzenionych w innym aspekcie historii Bombaju; każda jest inna i niepowtarzalna. Ta położona w Shoreditch totalnie zdobyła moje serce i aż ma się ochotę spędzić tutaj cały dzień, odpoczywając od głośnego i zabieganego miasta.
Karta dań w Dishroom jest bardzo obszerna, co nie ułatwia decyzji, a wszystkie dania są dopieszczone. Moim faworytem jednak został chicken ruby (£17,80), interpretacja słynnego dania butter chicken. Świetny był też daal z czarnej soczewicy (£10,90), długo gotowany i bardzo aromatyczny. Sosy w połączeniu z chlebkami roomali roti (£4,90), perfekcyjnie ugotowanym ryżem basmati (£4,90) wprost rozpływały się w ustach. Chlebki naan nadziane serem (£5,70) również były doskonałe. W Dishroom zdecydowanie tanio nie jest, ale warto na taką ucztę sobie pozwolić!








*
Dishroom || 7 Boundary Street, Londyn
godziny otwarcia: pn-nd 12:00–22:30












Gdzie zjeść w Londynie pyszne wypieki?
Layla Bakery
Jak pewnie wiecie, z moich pozostałych przewodników, odwiedzanie lokalnych piekarni uważam za punkt obowiązkowy. Layla Bakery to zdecydowanie miejsce, którego nie możecie przeoczyć na swojej kulinarnej mapie Londynu! Położona na prawie samym końcu Portobello Road piekarnia to prawdziwy glutenowy majstersztyk. Strawberry and verbena bow tie (£6), czyli muszka z ciasta francuskiego nadziana truskawkami aromatyzowanymi werbeną totalnie mnie oczarowała. O miso bun (£5,50), czyli drożdżowym ślimaczku z karmelem z dodatkiem pasty miso nawet nie wspomnę, bo musiałbym wygłosić pean na jego cześć! Jeśli myślicie, gdzie zjeść w Londynie doskonałe wypieki, to lećcie do Layla Bakery czym prędzej!





*
Layla Bakery || 332 Portobello Road, Londyn
godziny otwarcia: pn-nd 8:00-16:00
Bread Ahead Bakery
Bread Ahead Bakery to chyba jedna z najruchliwszych piekarni w Londynie! Przed ich główną lokalizacją na Borough Market ustawiają się kilumetrowe kolejki ludzi spragnionych wypieków tworzonych na oczach przechodniów. Oczywiście i mnie nie mogło tam zabraknąć. 😉 Bread Ahead Bakery założona przez Matthew Jonesa przyciąga prawdziwe tłumy spragnione ich wyjątkowych pączków. Doughnuty (£4,50) występują tutaj w kilku opcjach: z pistacjowym kremem, solonym karmelem i plastrem miodu oraz z crème brûlée. Każdy pękaty od nadzienia, mięciutki i oszałamiająco pyszny! Poza tym piekarnia specjalizuje się w pieczywie na zakwasie: chlebie i focacciach oraz skandynawskich bułeczkach. Kolejka, mimo że długa, idzie zaskakująco sprawnie i zdecydowanie warto poczekać w niej na wyjątkowego pączka.










*
Bread Ahead Bakery || Borough Market, Cathedral Street, Londyn
godziny otwarcia: wt-pt 10:00–17:00, sobota 09:00–17:00, nd 10:00–16:00
Chinatown Bakery
Chinatown Bakery może nie jest miejscem must visit, ale widząc japońskie ciastka taiyaki z lodami matcha w tej chińskiej piekarni na londyńskim China Town, wprost nie mogłem się powstrzymać, aby ich nie spróbować! Czy warte są 5 funciszy? Ciężko powiedzieć, ale z pewnością spełniłem swoje małe marzenie, żeby ich skosztować. 😉


*
Chinatown Bakery || 25 Wardour Street, Londyn
godziny otwarcia: pn-nd 12:30-22:00



























Food-courty i targi w Londynie, czyli gdzie zjeść Londynie potrawy z całego świata?
Mercato Mayfair
No i wracamy do tematów kościelnych, ale tym razem na całego. Położony na tyłach Oxfort Street food-court swoje miejsce znalazł w dekonsekrowanym w 1974 roku kościele Św. Marka. Świątynia funkcję sakralną przestała pełnić już dawno i świetnie, że znalazł się ktoś, kto postanowił to miejsce zrewitalizować i stworzyć w nim coś wyjątkowego, dzięki czemu ten jakże piękny zabytek nie popadł w ruinę. Wnętrze targu jest wprost spektakularne i moim zdaniem Mercato Mayfair to jeden z najpiękniejszych food-courtów, jakie dotąd widziałem. Od wejścia wita nas joński portyk, który zaprasza do głównej nawy, pełnej pięknych witraży i bogatych polichromii. Na dawnym ołtarzu znajdziemy kram z niemieckim piwem, a w bocznych nawach i na antresoli stoiska z kuchniami z całego świata. Po wejściu do piwnicy odkryjemy nowoczesny wine bar, na pierwszym piętrze zaś przyjemny taras.
Głodnych wrażeń wyznawców tutaj zdecydowanie nie brakuje i trudno się dziwić, bo Mercato Mayfair to prawdziwa perełka. Na „niewiernych” czekają tutaj: włoskie makarony oraz pizza, brytyjska ryba z frytkami, tajski pad thai, tureckie słodycze, meksykańskie tacosy, japońskie sushi, indyjskie curry, hiszpańskie tapasy, ostrygi, homary, steki i inne specjały kuchni świata. A wszystko to w wyjątkowej przestrzeni dawnego kościoła. Nie zjeść w Londynie w Mercato Mayfair to zdecydowanie grzech, z którego się nie wyspowiadacie! 😉








*
Mercato Mayfair || St. Mark’s Church, Audley Street, Londyn
godziny otwarcia: pn-cz 09:00–23:00, pt-so 08:30–00:00, nd 08:30–22:30
Seven Dials Market
Seven Dials Market to kolejny fantastyczny londyński food-court. Położony w sercu West Endu, nieopodal Covent Garden targ to kolejne świetne miejsce, aby spróbować smaków z różnych stron świata. Seven Dials Market działa od stosunkowo niedawna – od 2019 roku, wykorzystując przestrzeń dawnych magazynów spożywczych (dokładniej na ogórki i banany – stąd również banan w logo). Nazwa nawiązuje do skweru, z którego odchodzi 7 ulic w formie gwiazdy (co ciekawe 7. ulica została dobudowana dopiero w XIX wieku).
Na Seven Dials Market możecie spróbować amerykańskich burgerów, indyjskich potraw, meksykańskich tacos, pikantnych kurczaków, steków, nowojorskiej pizzy, włoskich makaronów, tajskiego curry, sushi, dań syryjskich, czy kuchni nigeryjskiej. Massaman Curry z Yaay Yaay (£12) było naprawdę świetne. Pikantne stripsy z kurczaka z Lucky’s Hot Chicken (£9,50) też smaczne i dobrze doprawione. Pizza na kawałki od Bad Boys Pizza Society (£5,80) raczej przeciętna. Wybór jest jednak naprawdę ciekawy i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Pomysłowy jest także bar serowy – Pick and Cheese, gdzie można spróbować różnych serów.









*
Seven Dials Market || Earlham Street, Londyn
godziny otwarcia: pn-wt 12:00–22:00, śr-pt 11:00–23:00, so 09:00–23:00, nd 11:00–21:00
Borough Market
Jeśli miałbym wybrać tylko jedno miejsce, gdzie zjeść w Londynie po prostu musicie, to z pewnością byłby to Borough Market! Moim zdaniem nie ma lepszego miejsca dla każdego foodiesa, niż ten targ przy London Bridge nad Tamizą! To jeden z największych i najstarszych targów spożywczych w stolicy Wielkiej Brytanii o prawie 1000-letniej historii, chociaż w obecnej lokalizacji istnieje od 1756 roku. Znaczna część Borough Market znajduje się pod wiaduktami kolejowymi, które budują ciekawą intustrialną przestrzeń.
To, co szczególnie zachwyca na tym targu to mnogość stoisk z produktami z niemalże całego świata. Jeśli nie wiecie, gdzie coś kupić, to na 99% jestem przekonany, że dostaniecie to na Borough Market. Egzotyczne owoce i warzywa, rzadkie ryby i owoce morza, sery z różnych krańców Europy, oliwa, wina, świeże pieczywo, przyprawy, mięso, kawa, ciasta i wypieki – jest tu naprawdę wszystko. O ile mojemu sercu najbliższe są hiszpańskie i włoskie targi, to Borough Market ma tę przewagę, że tutaj nie ograniczają się wyłącznie do lokalnych produktów.
Dodatkowo zachwyca tutaj strona gastronomiczna. Kuchnia włoska, hiszpańska, francuska, grecka, bliskowschodnia, chińska, tajwańska, indyjska, malezyjska, perska, tajska, argentyńska, wenezuelska, japońska – tutaj wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Można spróbować całego świata, nie wychodząc poza obręb targu. Jednymi z najsłynniejszych stoisk są: Wild Mushroom Risotto z ich grzybowym risotto na basie orkiszu, Bomba Paella – z walencką paellą przygotowywaną na oczach przechodniów, czy The Black Pig z ich obłędnymi kanapkami z wolno pieczoną wieprzowiną, jabłkiem, fenkułem, majonezem truflowym, parmezanem i peperoncini (£13). Wybór jest jednak ogromny, więc warto przejść się po targu, popróbować i skosztować tego, co Borough Market ma do zaoferowania. Tylko przyjdzie tutaj koniecznie z pustym brzuchem, żeby później nie żałować! Od siebie tylko jeszcze dodam, że warto spróbować również obłędnych brytyjskich krówek (fudge) od Whirld Ltd – te z kornwalijską solą morską czy z clotted cream były obłędne!





































*
Borough Market || 8 Southwark Street, Londyn
godziny otwarcia: wt-pt 10:00–17:00, sobota 09:00–17:00, nd 10:00–16:00











